Bio, eko, wege, natural, organic – o co w tym wszystkim chodzi?

Wchodzisz do marketu. Z daleka już widzisz półkę ze zdrową żywnością. Na produktach widoczne napisy: bio, eko, wege, gluten free. Wiele z nich opatrzonych jest nazwą lub marką zbliżoną do natury czy też naturalnego pochodzenia. Już nawet same nazwy produktów nawiązują do tego. Przecież na płatkach kukurydzianych, które są z natury bezglutenowe widnieje wielki napis: „nie zawiera glutenu”. Wchodzisz do kolejnego sklepu - tym razem drogerii. I co widzisz? Te same oznaczenia. Te, które przed chwilą widziałeś w alejce z żywnością są znów widoczne na produktach kosmetycznych. Eco, bio, wege, natural, organic. To znowu te określenia są najbardziej wyeksponowane na opakowaniach.

Tak w zasadzie można po wyjściu ze sklepów zacząć się zastanawiać… O co w tym wszystkim chodzi? Czym różni się eco od bio? Co to jest to wege? Dlaczego jeden produkt jest naturalny, a inne nie? To co się w takim razie znajduje w ich składzie? A dlaczego mamy produkty naturalne i organiczne? Czy to są synonimy?

Do terminologii używanej w branży żywieniowej, już zdążyliśmy się przyzwyczaić i nie robi to na nas większego wrażenia. Wiemy, że za eco czy bio trzeba od 2 do 5 razy więcej zapłacić. Mamy za to szansę uzyskać lepszy produkt. Ale takie same etykiety, znaki i komunikaty marketingowe w kosmetykach? To co i gdzie jeszcze zobaczymy opisane jako eko? Dlaczego coś jest opisane jako bio? Co jest naturalne, a co nie? Co się kryje za hasłem organiczne? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym?

BIO i ECO

Można długo szukać definicji bio i eco w odniesieniu do kosmetyków. W zasadzie to przeszukując internet, czasopisma branżowe, czy też analizując organizacje certyfikujące kosmetyki można dojść do wniosku, że łączy je to, że powstają z poszanowaniem dla środowiska. Brak jest jakichkolwiek regulacji prawnych w odniesieniu do tego nazewnictwa i należy je traktować jako chwyt marketingowy. Możemy przyjąć, że powinny one być wytworzone z naturalnych składników, a ich pozyskanie powinno odbywać się bez szkody dla zwierząt i środowiska. Opakowania powinny być bidegradowalne, a najlepiej jakby same pochodziły z recyklingu. Czy mamy jednak sformalizowany opis tego co jest produktem bio, a tego co jest produktem eco? Nam nie udało się znaleźć znanego instytutu, stowarzyszenia, czy innej organizacji przyznającej certyfikat, znak, że kosmetyk jest bio lub eco. Co więcej, zdarzają się przypadki, że firmy same tworzą znaki imitujące certyfikaty i umieszczają je na etykietach produktów, by imitować naturalność kosmetyku, wprowadzając tym samym klienta w błąd.  

NATURAL i ORGANIC

Trochę inaczej ma się sprawa z kosmetykami naturalnymi i organicznymi. Tu z pomocą przyszła organizacja COSMOS zrzeszająca największe jednostki certyfikujące kosmetyki. Dość jasno określa ona pewne prawidłowości. Kosmetyki naturalne to ogólnie kosmetyki zawierające minimum 75% składników pochodzenia naturalnego. Naturalne składniki rozumiane są jako surowce pochodzenia roślinnego lub mineralnego, jak najmniej przetworzonego. W kosmetyce naturalnej dopuszczone jest również stosowanie wosku pszczelego oraz lanoliny  jednak tylko i wyłącznie pod warunkiem, że zostały one pozyskane bez szkody dla zwierząt. Reszta składników może być pochodzenia syntetycznego. Kosmetyki organiczne natomiast to produkty składające się z minimum 95% surowców pochodzenia organicznego i maksymalnie 5% pochodzenia syntetycznego. Czy jednak każdy kosmetyk zawierający 95% składników naturalnych uzyska wszystkie certyfikaty kosmetyku organicznego? O szczegółach napiszemy za tydzień w kolejnym blogu. Jeśli nie chcesz go przegapić – polub stronę GoNature na facebooku, a na pewno dostaniesz powiadomienie o nowym artykule na blogu.

WEGE

Najmniej problemu przysparza określenie produktów wege. Można w łatwy sposób je przenieść z wegetarian i wegan, którzy w swojej diecie odpowiednio nie jedzą mięsa lub też nie spożywają wszelkich produktów odzwierzęcych. Jak się zatem to określenie ma do kosmetyków? Kosmetyki wegańskie to takie, które nie tylko nie posiadają w swoim składzie substancji pochodzenia zwierzęcego, ale również nie zawierają produktów odzwierzęcych, nawet takich, jak miód pszczeli czy lanolina. Oczywiście tak jak wspomniane wyżej kosmetyki, tak i te posiadają swoje certyfikaty. Do najbardziej znanego należy certyfikat wydany przez Fundację VIVA!

Na co więc zwracać uwagę chcąc kupić produkt dobry jakościowo, bez zbędnej chemii, dobrze oddziałujący na skórę i hmmmm jakby go nie nazwać w kontekście powyższych informacji – naturalny? W zasadzie to chyba pozostaje nam jedno wyjście. Analizować skład kosmetyku INCI i/lub wybierać kosmetyki z uwagi na znane sprawdzone i przede wszystkim uprzednio przez nas zweryfikowane certyfikaty.

Zostaw komentarz